Jak pisać?
Dobry początek to podobno połowa sukcesu, ale tylko błyskotliwe zakończenie jest w stanie zapewnić nam pełen triumf.Jeśli wydaje wam się, iż pisząc wypracowanie na końcówce możecie już sobie odpuścić, to jesteście w błędzie. Zakończenie jest bowiem nieodłącznym elementem waszego tekstu, a w jego pisanie powinniście włożyć tyle samo energii, co w tworzenie wszystkich innych części tekstu, a nawet więcej. Jeśli jeszcze nie wiecie dlaczego, to chyba powinnam wam powiedzieć, iż w przypadku wypracowań reguła mówiąc, iż liczy się przede wszystkim pierwsze wrażenie, nie do końca się sprawdza, bowiem może okazać się, iż po przeczytaniu świetnego zakończenia wasz nauczyciel zupełnie inaczej spojrzy na cały tekst, być może dzięki jednemu, trafnemu zdaniu znacznie lepiej zrozumie, co też chodziło wam po głowie, gdy braliście się za pisanie waszego wypracowania. Poza tym, jeśli chodzi o wypracowania w liceum, jest to element który powinien zawierać końcowe wnioski, za które możecie zdobyć kilka cennych punktów. Warto zatem dobrze przemyśleć to, w jaki sposób będziecie chcieli zakończyć wasze kolejne wypracowanie. Dobry wstęp może zagwarantować nam zainteresowanie czytelnika już od pierwszych linijek naszego tekstu.Pisanie naszego wypracowania powinniśmy zacząć oczywiście od wstępu, nie musi on jednak być zbyt długi, koniecznie jednak trzeba napisać go na temat. W szkole średniej wiele osób wychodzi bowiem z założenia, iż przy każdym wypracowaniu z “Dziadów” należy napisać kilka zdań o Mickiewiczu, a w przypadku “Potopu” o Sienkiewiczu, tak naprawdę jednak wówczas już na początku odbiegamy od tematu, bo gdy karzą nam scharakteryzować arystokratkę w “Lalce” to nasz wstęp z pewnością nie powinien dotyczyć biografii Prusa. Ale cóż, pewnie większość z was nigdy nie przykładała do tego wagi, a potem zastanawiała się, dlaczego osoba oceniająca waszą pracę śmiała odjąć wam punkty za kompozycję. Warto również pamiętać o tym, iż pisząc wstęp na wypracowaniu maturalnym również nie chodzi o to, by popisywać się tym, ile wiemy o “Panu Tadeuszu” czy “Kordianie”. Sprawdzającego wcale nie będzie bowiem interesowało, czy wiemy w którym roku powstało dane dzieło, jeśli nie będzie to miało najmniejszego związku z tematem. Zamiast zatem popisywać się znajomością biografii Słowackiego czy Mickiewicza możemy napisać kilka prostych zdań, luźno nawiązujących do tematu.
Twórczość jego, jak sam przyznaje, wyrosła z “nadmiernego wstrętu do życia codziennej podłości”. Przeciwstawia siQ jej anarchistycznym buntem, ale chociaż imponuje mu geniusz, który by umiał despotycznie nad tłumem władać, nie posiada poeta żadnego dogmatu i idei, na których mógłby się oprzeć. Przy życiu trzyma go jedynie namiętność wyczerpania jego pokus i darów. Symbolizuje mu je głównie kobieta, którą kocha zmysłowo i brutalnie. Po aktach szałów bachicznych i porywów gwałtownej namiętności przychodzi rychło zwątpienie i znużenie. Tęskni wtedy za czymś nieznanym, pisząc o “łąkach mistycznych” i “potokach symbolicznych”, lub pragnie po prostu unicestwienia (nirwana). Poza tym pogrążać się lubi w zadumie, melancholii, smutku, w leniwej pieszczocie muzyki. Brak wiary, pesymizm życiowy rzucają go w objęcia marzeń i przyrody, którą umie się cieszyć, jak muzyk, malarz i poeta. “Bo chociaż życie nasze nic nie warte, evviva 1′arte”. III. Ani społecznych, nie znamy żadnych względów, każdy przejaw duszy jest dla nas czystym, świętym, głębią i tajemnicą, skoro jest potężny”. Analogicznie mówił Artur Górski . “Programy niech tworzą ludzie, co chcą działać. My tego wcale nie zamierzamy, owszem, piszemy właśnie dlatego, aby nie działać. Literatura – to Pani nasza, Orędowniczka nasza, Pocieszycielka nasza, której my, grzeszni, wołamy z głębokości naszych pragnień i smutków”. Zaczęła się wściekła i gwałtowna eksploatacja odkrytej “nagiej duszy”, pojętej jako potęga mistyczna, wewnętrzny ocean tajni i zagadek, skarbów i cudów. Odbywa się to nie tyle drogą analizy psychologicznej, jak ekspresyjnej syntezy uczuciowej, przemawiającej symbolami, za które uważa się fragmenty świata zewnętrznego. Zależnie od tego, co w tej metodzie było silnie akcentowane, kierunek ten przyjął trzy różne oblicza: psycholo-gizmu (bardziej intelektualne analizowanie duszy, przykładem “Pałuba” Irzykowskiego), ekspres jon izmu i symbolizmu.
Marcin Wolski to jeden z najbardziej znanych autorów literatury fantastycznej w naszym kraju (chociaż nie tylko z tego rodzaju działalności jest znany). Pochodzi z Łodzi, gdzie przyszedł na świat sześćdziesiąt dwa lata temu. jest absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie uzyskał dyplom na wydziale historycznym. Jako literat zadebiutował w drugiej połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia – miało to miejsce na łamach czasopisma “Szpilki”. Za swoje teksty niejednokrotnie otrzymywał różne nagrody. Jeśli chodzi o fantastykę, ma on na swoim koncie trzy nominacje do prestiżowej nagrody im. Janusza A. Zajdla. Przez kilka lat współpracował z radiową “Trójką”, przez niespełna rok był także szefem Programu I Polskiego Radia. Obecnie jego felietony przeczytać można między innymi w tygodniku “Wprost” i w “Gazecie Polskiej”. Publikacji książkowych Marcin Wolski ma na swoim koncie bardzo dużo. Nazwisko Jacka Piekary jest doskonale znane wszystkim miłośnikom literatury fantastycznej w naszym kraju. Ten pisarz i dziennikarz pochodzi z Krakowa, gdzie przyszedł na świat czterdzieści cztery lata temu. Przez wiele długich lat przebywał w Wielkiej Brytanii, obecnie natomiast mieszka w stolicy. Był studentem dwóch wydziałów Uniwersytetu Warszawskiego, a mianowicie prawa oraz psychologii. Jako literat zadebiutował na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Debiutem tym było opowiadanie zatytułowane “Wszystkie twarze szatana”, a ukazało się one w “Fantastyce”. Popularność przyniosły mu opowiadania, których głównym bohaterem jest czarodziej imieniem Arivald. Inne znane jego opowiadania traktują o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie. Postać wspomnianego Arivalda pojawia się w komputerowej grze “Książę i Tchórz”, której Piekara był współautorem scenariusza. Pracował także przy dubbingach.
Książka utrzymana w nietypowej dla Gabriela Gárcíi Marqueza tonacji tematyce i stylu przysporzyła autorowi tysiące a może nawet miliony nowych czytelników. Książkę, można określić jednym zdaniem “Miłość, oczywiście ze miłość”. W tej krótkiej, a jakże wymownej sentencji nie zawarte zostało wszystko o czym pisze Marquez z swojej powieści. O miłości napisał ponoć wszystko, co można tylko było w tej tematyce napisać. I nie dość, że zrobił to w piękny sentymentalny, romantyczny i zmysłowy sposób to nie jest to opowieść schematyczna opowiadająca historię ludzi młodych w sprzyjających czasach, odpowiednim wieku klimacie i sielankowych okolicznościach. Świat to nie poema naiwne, a temat miłości najlepiej brzmi ujęta w sposób niekonwencjonalny. Jaki? O tym można przeczytać w książce. Nie siląc się na moralistykę, nie szerząc propagandy, autor tak po prostu uświadamia i wprowadza czytelnika w realny świat magii. To niesamowite ile młodzi ludzie mogą dowiedzieć się od pary prawdziwie zakochanych w sobie staruszków. Kolejna lektura szkolna dla ludzi ambitnych i nie tylko o język tu chodzi. Trzeba mieć stalowe nerwy i dużo cierpliwości oraz samozaparcia aby przeczytać relację Kazimierza Moczarskiego działacza AK i polskiego podziemia z czasie II wojny światowej z pobytu w jednej celi z Jurgenem Stroppem likwidatorem getta warszawskiego i głównym dowódcą tej akcji. Kazimierz Moczarski, który w trakcie pobytu w jednej celi ze Stroppem postanowił fakt ten wykorzystać i dowiedzieć się jak najwięcej o hitlerowcach, mechanizmie zbrodni oraz o poglądach współwięźnia. Pisarz nie miał kartki ani ołówka, wszystkie informacje zapamiętywał. Książka powstała dopiero po długich latach pobytu Kazimierza Moczarskiego na wolności, kiedy to zdobyte informacje należało uporządkować, w jakiś sposób spisać i w miarę chronologicznie lub tematycznie poukładać. Wszystkie fakty zostały przez samego autora i jego przyjaciół sprawdzone, a to dzieło życia ukazuje genialnie zniewoloną osobowość totalitarną. Sam K. Moczarski powiedział, że jego pamięć była wyczulona i działała na najwyższych obrotach w więzieniu, czemu zawdzięczamy powstanie tego studium psychologicznego. Kolejna lektura szkolna dla ludzi ambitnych i nie tylko o język tu chodzi. Trzeba mieć stalowe nerwy i dużo cierpliwości oraz samozaparcia aby przeczytać relację Kazimierza Moczarskiego działacza AK i polskiego podziemia z czasie II wojny światowej z pobytu w jednej celi z Jurgenem Stroppem likwidatorem getta warszawskiego i głównym dowódcą tej akcji. Kazimierz Moczarski, który w trakcie pobytu w jednej celi ze Stroppem postanowił fakt ten wykorzystać i dowiedzieć się jak najwięcej o hitlerowcach, mechanizmie zbrodni oraz o poglądach współwięźnia. Pisarz nie miał kartki ani ołówka, wszystkie informacje zapamiętywał. Książka powstała dopiero po długich latach pobytu Kazimierza Moczarskiego na wolności, kiedy to zdobyte informacje należało uporządkować, w jakiś sposób spisać i w miarę chronologicznie lub tematycznie poukładać. Wszystkie fakty zostały przez samego autora i jego przyjaciół sprawdzone, a to dzieło życia ukazuje genialnie zniewoloną osobowość totalitarną. Sam K. Moczarski powiedział, że jego pamięć była wyczulona i działała na najwyższych obrotach w więzieniu, czemu zawdzięczamy powstanie tego studium psychologicznego.