Matura
Od zawsze zastanawiam się, skąd wzięła się ta nazwa. Może w latach, z których ona pochodzi matura była świadectwem dojrzałości młodego człowieka i o ile może samemu maturzyście nic poza koniecznością nauki nie dawała to w opinii publicznej zapewniała jakiś prestiż i stawiała człowieka wyżej niż do tej pory. Ale to cechy tzw. starej matury. A ta, która jest obecnie, tzw. Nowa matura? W nowy sposób dowodzi dojrzałości? Czym się różni dojrzałość od dojrzałości? Brzmi jakby miała coś zmienić na lepsze i taka była w założeniach, mogłaby nauczyć młodzież góry przenosić i sprawdzać ich wiedzę gdyby tylko realizacja nie odbiegała od głośnych, szumnych i najwspanialszych planów. Jeśli ta matura jest egzaminem dojrzałości to kaktusy na stawach zaczną rosnąć a dawni inteligenci się w grobie poprzewracają. Jeśli zaś ma coś udowodnić sprawdzić lub czegoś dowieść to powinna nazwana zostać egzaminem z cwaniactwa, egzaminem szczęścia czy egzaminem ludzi myślących schematycznie. Ponadto co to za matura, której arkusze ponoć zawsze przed egzaminami są umieszczone w internecie? Od zawsze pisany przez młodzież, nie raz w strachu, czasami z radością i ulgą, zdarzyć się może że w całkowitym spokoju lub nie pisany w ogóle. Wszyscy są jednak zgodni co do tego, że egzamin ten kończy jakiś etap w życiu człowieka i zaczyna nowy. Który z nich jest lepszy? Zależy po której stronie się jest-zawsze lepsza jest ponoć ta druga część. Pokolenie rodziców zeszłorocznych czy tegorocznych maturzystów wspomina często maturę z sentymentem, czy doświadczalne pokolenie nowomaturzystów będzie miało podobne odczucia za 10, 20 czy 30 lat? Pewnie nie, oni maturę pamiętać będą jako egzamin, a podobnym będą pewnie doświadczani przez całe życie. Egzaminom takim towarzyszy stres, strach i co oczywiste wyścig szczurów związany z ograniczeniami na uczelniach i ich co raz wymyślniejszymi wymaganiami, przelicznikami, opłatami i internetowym unowocześnionym wspaniałym systemem, który zaczyna się psuć jak tylko zacznie się próbować użyć w celu do jakiego został wykonany. Czym ponad to charakteryzuje się nowa egzamin dojrzałości?
To największa pomyłka egzaminów i nikt nie miał zamiaru się wycofać z tego pomysłu i rozwiązania mimo problemów, protestów i pism zeszłorocznych. Poloniści, bo najbardziej w ten przedmiot uderza idea pisania pod schemat, załamują ręce i uczą uczniów co muszą zawrzeć w napisanym przez siebie eseju na egzaminie z polskiego aby otrzymać punkty. I wszystko byłoby dobrze, gdyby egzamin rozszerzony dotyczył treści, których uczniowie uczyli się przez dwa i pół roku szkół ponadgimnazjalnych. Tymczasem nie, na egzaminie muszą przeprowadzić analizę utworu, który najczęściej widzą pierwszy raz na oczy a na dodatek nikt im nie powie czy choć myślą dobrze czy myślą poprawnie wg klucza. I masz babo placek! Co tyczy się sprawdzających to od nich w dużej mierze zależy ile procent zobaczysz na swoim świadectwie, bo niektórzy z nich tzw światli biorą pod uwagę synonimy słów z klucza, znają określenia łacińskie i biorą pod uwagę inny przykład niż ta metafora w kluczu ale egzaminator nieświatły sprawdza pracę jak komputer ale skoro płaci się im 2 PLN za arkusz to nie dziwota że sprawdzają na ilość a nie na jakość. Ludziom, którzy pisali starą maturę czasami po prostu nie da się wytłumaczyć zasad nowej matury ale dlaczego się dziwić, skoro młodzieży tłumacz się to przez 3 lata a i tak wszystko staje się jasne dopiero na 3 miesiące przed egzaminami. Ponadto, co tu dużo mówić, podział na poziomy brzmi dziwnie, ilość zdawanych przedmiotów jest ogromna a i to, że można jakiegoś przedmiotu nie napisać na wymagane minimum 30% i otrzymać pozytywny wynik matury a jeśli przedmiot ten będzie w innym miejscu w deklaracji maturalnej to przy nie osiągnięciu progu zdawalności egzamin będzie nie zdany brzmi skomplikowanie. Ponadto egzaminy ustne, które każdy zdawać musi są w różnych terminach. Dla niektórych matura kończy się w pierwszym tygodniu maja inni czekać muszą do końca miesiąca. I gdyby tylko egzaminy te były maturzystom do czegoś potrzebne. Czy egzaminy pisemne nie są wystarczające? W całej procedurze największe znaczenie ma nie tyle wiedza maturzysty co jego szczęście; do egzaminatorów zasiadających w komisji, do zestawu który wylosują i oczywiście wiele zależy od odporności na stres. Ludziom, którzy pisali starą maturę czasami po prostu nie da się wytłumaczyć zasad nowej matury ale dlaczego się dziwić, skoro młodzieży tłumacz się to przez 3 lata a i tak wszystko staje się jasne dopiero na 3 miesiące przed egzaminami. Ponadto, co tu dużo mówić, podział na poziomy brzmi dziwnie, ilość zdawanych przedmiotów jest ogromna a i to, że można jakiegoś przedmiotu nie napisać na wymagane minimum 30% i otrzymać pozytywny wynik matury a jeśli przedmiot ten będzie w innym miejscu w deklaracji maturalnej to przy nie osiągnięciu progu zdawalności egzamin będzie nie zdany brzmi skomplikowanie. Ponadto egzaminy ustne, które każdy zdawać musi są w różnych terminach. Dla niektórych matura kończy się w pierwszym tygodniu maja inni czekać muszą do końca miesiąca. I gdyby tylko egzaminy te były maturzystom do czegoś potrzebne. Czy egzaminy pisemne nie są wystarczające? W całej procedurze największe znaczenie ma nie tyle wiedza maturzysty co jego szczęście; do egzaminatorów zasiadających w komisji, do zestawu który wylosują i oczywiście wiele zależy od odporności na stres.
Nauczyciele poza nauką przedmiotu muszą uświadamiać maturzystów co mogą a czego pod żadnym pozorem nie wolno im wnosić na salę egzaminacyjną. Każdy musi pamiętać aby mieć przy sobie dowód osobisty dla potwierdzenia tożsamości (jakby ktoś obcy miał ochotę pójść pisać pod klucz), tylko i wyłącznie czarne pisiadła no i jeśli ktoś sobie życzy chusteczki higieniczne ale bez opakowani, bo szeleści. Dowód potrzebny jest do rozerwania arkuszy, bo inaczej trudno pozbyć się kilku naklejek z arkusza no i dwukrotne wklejanie naklejek, wpisywanie numeru PESEL i jeszcze daty urodzenia. Po co to wpisywać, skoro są fabrycznie wydrukowane na pewno poprawne nalepki z numerem PESEL? Jeszcze się człowiek pomyli i kłopotów sobie przysporzy. I kod ucznia, te cyferki śnią się chyba maturzystom po nocach. Uświadamia to brutalną rzeczywistość, iż dla państwa i instytucji jest się tylko numerem PESEL. I ta komisja, która słowem odezwać się nie powinna o chodzeniu po sali w ogóle nie wspominając. I w czasie takiego egzaminu większość maturzystów uświadamia sobie, że tak na prawdę egzamin ten nie ma prawie nic wspólnego z tym o czym się uczyli przez okres szkolny. To pytanie, które kiedyś często zadawali poloniści tyczące się poetów i ich utworów lirycznych. Teraz maturzysta siedząc przez 3 godziny nad zadaniami maturalnymi z na prawdę obojętnie którego z przedmiotów i poziomów zastanawiać się musi nie tyle nad odpowiedzią co nad pytaniem, które zadawane są często w ten sposób że każdy może zrozumieć je inaczej a co najlepsze, każda odpowiedź logicznie uzasadniona nosiłaby miano prawidłowej ale odpowiedź w kluczu jest jedna lub w drodze wyjątku znajdą się dwie i tak tylko część maturzystów wg. Układających pytania i odpowiedzi myśli dobrze, a Ci bardziej kreatywni niech się nie wymądrzają! Poza tym, pytanie dlaczego ktoś coś zrobił tak a nie inaczej to raczej temat na wypracowanie a nie na krótką, treściwą odpowiedź. Błędy w maturach z matematyki to chleb powszedni, nie wiadomo tylko dlaczego Centralna Komisja Egzaminacyjna zamiast przyznać się do błędy stwierdza że maturzyści powinni się byli domyślić, że w treści (!!) jest błąd, do każdego zadania mają zakładać taką tezę, czy tylko do o tych, których nie potrafią rozwiązać? Dojrzała decyzja, nie ma co.